Ptasi Azyl w Złotej od lat ratuje dzikie ptaki i inne zwierzęta wymagające pomocy. Po nagłej śmierci założyciela ośrodka Tadeusza Ptaka jego wnuk, Mateusz Godzic, postanowił kontynuować dzieło dziadka.
Choć zwierzęta nadal trafiają pod opiekę wolontariuszy, a rehabilitacja przebiega bez zakłóceń, największym wyzwaniem stały się dziś procedury administracyjne i formalności związane z przejęciem działalności.
Dla wielu mieszkańców województwa świętokrzyskiego Ptasi Azyl w Złotej od dawna jest miejscem wyjątkowym. To właśnie tutaj trafiają ranne, osłabione lub osierocone zwierzęta, które po leczeniu i rehabilitacji mają szansę wrócić do naturalnego środowiska. Z biegiem lat o działalności ośrodka zaczęli słyszeć także mieszkańcy innych regionów kraju. Dziś pomoc znajdują tu zwierzęta nie tylko ze Świętokrzyskiego, ale również z Małopolski, Podkarpacia, a nawet odległych części Polski.
Po śmierci założyciela wielu zastanawiało się, czy ośrodek będzie mógł dalej funkcjonować. Jak podkreśla Mateusz Godzic, wnuk twórcy azylu, od początku było dla niego jasne, że nie może pozwolić na zakończenie działalności miejsca, któremu jego dziadek poświęcił znaczną część życia. Jednak największym wyzwaniem po śmierci założyciela nie okazała się jednak opieka nad zwierzętami. Tę nadal zapewniają wolontariusze i osoby od lat związane z azylem. Problemem stały się kwestie prawne i administracyjne. Śmierć właściciela nastąpiła nagle, dlatego wiele spraw nie zostało wcześniej uregulowanych. W efekcie konieczne było rozpoczęcie szeregu procedur związanych z dalszym funkcjonowaniem ośrodka.
– Na ten moment jesteśmy w trakcie załatwiania formalności i otrzymaliśmy uchwałę gminy, która wyraża zgodę na dalsze funkcjonowanie ośrodka. Z uwagi na to, że nie mogłem tego otrzymać z przysłowiowej krwi, musiałem ubiegać się o nową uchwałę. Teraz podejmuję kolejne kroki prawne. Będę wysyłał kolejny wniosek o przejęcie azylu do Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Warszawie. To też wiąże się z koniecznością papierologii, która najbardziej blokuje nam tutaj jakiekolwiek możliwości – mówi.
Jak podkreśla Mateusz Godzic, obecnie większość czasu pochłaniają wizyty w urzędach, kompletowanie dokumentów oraz uzyskiwanie kolejnych opinii i zgód.
– Azyl działa, zwierzęta są pod opieką, ale my codziennie chodzimy od drzwi do drzwi, próbując załatwić wszystkie formalności. To dziś największy problem – mówi.
Godzic przyznaje, że liczył na większą pomoc ze strony instytucji odpowiedzialnych za ochronę przyrody.
Jego zdaniem Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska przez lata wspierała funkcjonowanie ośrodka, jednak kwestie formalne pozostawały głównie po stronie założyciela i jego rodziny. Jak dodaje, najbardziej potrzebowałby konkretnych wskazówek dotyczących dokumentów niezbędnych do przejęcia ośrodka. Podkreśla, że przydałby mu się wzór dokumentu, szablon lub gotowa ścieżka postępowania. Ma poczucie, że obecnie zamiast szczegółowych informacji słyszy jedynie, że powinien poradzić sobie sam. Zwraca uwagę, że chodzi o miejsce, które od lat pomaga dzikim zwierzętom.
Mimo problemów formalnych działalność ośrodka nie została zawieszona. Jak podkreśla Mateusz Godzic, nie było takiej możliwości.
– Co mieliśmy zrobić? Wypuścić zwierzęta, które nie nadają się jeszcze do życia na wolności? To byłoby skazanie ich na śmierć. Nie mogliśmy zostawić ich bez opieki tylko dlatego, że trwa procedura administracyjna – dodaje.
Obecnie wszystkie zwierzęta są regularnie karmione, monitorowane i leczone. Każdy uraz konsultowany jest z lekarzem weterynarii. W azylu nadal pracują ci sami wolontariusze, którzy pomagali jeszcze za życia założyciela. Obecnie w Ptasim Azylu przebywa około 150 ptaków.
Jednymi z najbardziej wyjątkowych mieszkańców są białe bociany przebywające w ośrodku od ponad 20 lat. Ze względu na stan zdrowia nie mogą wrócić do natury, ale regularnie doczekują się potomstwa.
– Bocian biały wykluł się 4 tygodnie temu. Czarne bociany wykluły się u nas w podobnym okresie. Dzięcioł zielony do nas przyleciał, mamy także jeża europejskiego oraz dudki, które zostały przywiezione rok temu i również nie rokują powrotu do natury, a także wszelkiego rodzaju inne ptactwo, które jest u nas pospolite. Dziś nawet miałem telefon z Gdańska, więc możemy się domyślać, jak dużym echem niesie się nasz azyl, który znajduje się w województwie świętokrzyskim i powoli staje się wizytówką gminy Złota. Są u nas dokarmiane, mają szkołę latania i wylatują – opowiada.
Ptasi Azyl powstał w miejscu, gdzie wcześniej dziadek prowadził hodowlę różnego rodzaju egzotycznych ptaków. Po licznych rozmowach podjęto decyzję o przekazaniu tych zwierząt innym pasjonatom i hodowcom.
– Natomiast całe zaplecze, czyli cały ogród, jest w tym momencie w 100 proc. przeznaczone pod funkcjonowanie azylu. Dzięki temu każde zwierzę, które do nas trafi, będzie miało do dyspozycji cały ogród. Jest to dla nich wolna przestrzeń, bez klatek i ograniczeń, w której mogą spokojnie funkcjonować – dodaje.
Jednym z najważniejszych celów Mateusza Godzica jest obecnie utworzenie fundacji noszącej imię jego dziadka. Nowa organizacja miałaby zapewnić stabilne funkcjonowanie azylu, pozyskiwanie środków finansowych oraz dalszy rozwój działalności edukacyjnej i rehabilitacyjnej.
W planach znajdują się także działania edukacyjne skierowane do dzieci i młodzieży. Po wakacjach opiekunowie chcą organizować spotkania w szkołach, poświęcone ochronie przyrody i ratowaniu dzikich zwierząt. Jednym z elementów takich wydarzeń miałoby być wspólne wypuszczanie wyleczonych zwierząt na wolność. Ponadto, utworzenie ścieżek prowadzących przez ogród, ogrodzonych siatkami, które umożliwiłyby bezpieczne zwiedzanie i obserwowanie zwierząt tak, aby nie płoszyć ich obecnością człowieka i jednocześnie, by ludzie mogli czuć się bezpiecznie w ich otoczeniu.
Po śmierci założyciela ośrodek musi mierzyć się również z wyzwaniami finansowymi.
Przez lata wiele kosztów pokrywał sam twórca azylu, przeznaczając na działalność własne środki. Dziś utrzymanie zwierząt wymaga wsparcia darczyńców. Jak podkreśla Mateusz Godzic obecnie największe potrzeby ośrodka dotyczą karmy dla zwierząt oraz środków na bieżące funkcjonowanie. Zaznacza, że każda forma wsparcia ma znaczenie i pomaga w zapewnieniu zwierzętom bezpiecznego schronienia oraz stworzeniu im warunków umożliwiających powrót do naturalnego środowiska.
Skala działalności ośrodka może zaskakiwać.
Jak wynika ze sprawozdania za 2024 rok, przez Ptasi Azyl przewinęło się około 540 ptaków. Około 300 zwierząt zostało przekazanych przez jednostki samorządowe i instytucje, natomiast pozostałe trafiły do ośrodka za pośrednictwem osób prywatnych.































