Zarząd Polskiej Grupy Zbrojeniowej wystosował oświadczenie, dotyczące nieprawidłowości, do których dochodziło w spółkach należących do grupy, w czasie rządów koalicji PO- PSL. Chodzi m.in. o skarżyskie Mesko.
W dokumencie czytamy, że nadużycia zostały ujawnione podczas prac kontrolnych. Zarząd PGZ natychmiast podjął działania, które mają wyjaśnić sytuację. Zarządy firm, wchodzących w skład grupy zostały zobowiązane do złożenia szczegółowych wyjaśnień w sprawie nieprawidłowości noszących znamiona niegospodarności, korupcji i nepotyzmu. O końcowych ustaleniach, zarząd PGZ ma poinformować na specjalnej konferencji prasowej.
Jak informowaliśmy, podczas ostatniego posiedzenia sejmowej komisji obrony, szef MON- Antoni Macierewicz powiedział, że w firmach wchodzących w skład Polskiej Grupy Zbrojeniowej za rządów PO- PSL mogło dochodzić do nieprawidłowości. Jako jeden z przykładów podał działania, do których dochodziło w skarżyskim Mesko. Firma miała zawierać umowy na doradztwo i przekazać 350 tys., 200 tys. i 160 tys. zł, odpowiednio, emerytowanym generałom- Jarosławowi Wierzcholskiemu i Zbigniewowi Czerwińskiemu oraz Ryszardowi Kardaszowi, prezesowi spółki PCO, należącej do grupy zbrojeniowej. Wiceszef MON- Bartosz Kownacki podał z kolei, że Mesko zapłaciło za usługi konsultingowe 5 mln zł spółce Interams. Kownacki sugerował, że „ktoś się za tą spółką ukrywa”.
Stanisław Głowacki, szef sekcji przemysłu zbrojeniowego Solidarność, związany ze skarżyskim zakładem w rozmowie z Radiem Kielce stwierdził, że minister Macierewicz prawdopodobnie nie miał pełnych informacji na temat zakładu. Jak dodał, powszechną praktyką jest zatrudnianie w zakładach zbrojeniowych, byłych wojskowych wysokiej rangi. To między innymi, efektem ich usług doradczych jest wysoka pozycja MESKO na rynku.
Prezes MESKO- Waldemar Skowron nie chciał zabrać głosu w tej sprawie. Również Piotr Jaromin- członek zarządu skarżyskiej firmy stwierdził, że nie będzie komentował wypowiedzi Antoniego Macierewicza.












